- Lubuski Ośrodek Doradztwa Rolniczego, 66-100 Sulechów, Kalsk 91,
- Oddział w Lubniewicach Glisno 123 69-210 Lubniewice

(+48) 68 385 20 91
sekretariat@lodr.pl

Super User
Kategoria:

 

Warning: No images in specified directory. Please check the directoy!

Debug: specified directory - https://www.lodr.pl/images/stories/Przedsiebiorczosc/2016/pasieka-pod-lasem/pasieka_pod_lasem_2016_02.jpg

Ekolodzy biją na alarm. Ocieplenie klimatu, intensyfikacja rolnictwa, likwidacja miedz i zadrzewieńśródpolnych, rozwój infrastruktury, zmiana sposobu zagospodarowania przydomowych ogrodów, to czynniki zagrażające życiu owadów zapylających, zwłaszcza pszczół, i powodujące gwałtowny spadek ich liczebności. Skłoniło to nas do odwiedzenia pasieki i przybliżenia naszym Czytelnikom wiedzy o tych pożytecznych owadach.

W pogodny marcowy dzień spotkałyśmy się w Gliniku z Ewą i Romanem Kalarusami - właścicielami pasieki Pod lasem.

Znamy się od wielu lat i wiemy, że prowadzicie Państwo pasiekę. Skąd wziął się pomysł związania swojego życia z pszczołami?

Roman Kalarus: Odkąd pamiętam
w moim życiu były pszczoły. Miał je mój ojciec i już jako dziecko chętnie mu pomagałem. Pszczoły uczą respektu i myślenia. Przekonałem się o tym jako nastolatek, gdy podczas nieobecności ojca zostałem boleśnie pożądlony przy próbie złapania dwóch wyrojonych rodzin. W tym czasie w gospodarstwie było nawet do trzydziestu uli. Po przeniesieniu się do Glinika zabrałem ze sobą część pszczół. Sam zbudowałem dla nich ule warszawskie, a teraz w mojej pasiece stoją ule wielkopolskie.

Jak udało się znaleźć takie piękne miejsce do prowadzenia tej działalności?

R.K. Moją rodzinną miejscowością jest Płonica, a żona pochodzi z sąsiedniej Rudnicy. Po ślubie zamieszkaliśmy u moich rodziców. Trudności z dojazdem do pracy spowodowały, że zaczęliśmy myśleć o własnym domu położonym bliżej Gorzowa Wlkp. Padło na Glinik, gdzie okazyjnie kupiliśmy ziemię z zabudowaniami gospodarczymi. Tam stworzyliśmy dom dla swojej rodziny i pszczół, które zaczęły odgrywać w naszym życiu coraz większą rolę. Mimo, że mieszkamy tutaj już trzydzieści cztery lata, to wciąż mamy nowe pomysły, lubimy coś zmieniać i ulepszać.

Proszę nam powiedzieć kilka słów o pasiece.

R.K. Początki naszej pasieki były skromne. Praca z pszczołami sprawiała nam ogromną radość i dlatego systematycznie zwiększaliśmy ilość rodzin. Obecnie posiadamy 80 uli produkcyjnych. Do przezimowania pozostawiamy zawsze więcej rodzin licząc się z ubytkami spowodowanymi warrozą i innymi chorobami. Ule, które widzimy w ogrodzie to tylko część naszej pasieki. W Zieleńcu mamy postawionych na stałe 20-30 uli. Ich liczba zależy od ilości pożytków. Prowadzimy również gospodarkę wędrowną. Udało mi się kupić stary pawilon, który po remoncie służy nam do przewozu pszczół na pożytki do zaprzyjaźnionych rolników. Mamy pomieszczenia do wirowania, rozlewania, przechowywania i konfekcjonowania miodu i innych produktów pszczelich.

Jakie pożytki oblatują Wasze pszczoły?

Ewa Kalarus: Praktycznie wszystkie rośliny i drzewa są pożytkami dla pszczół. Pierwszy miód otrzymujemy w maju i najczęściej jest to miód wielokwiatowy z dużą domieszką mniszka i drzew owocowych oraz rzepakowy. Następnie pozyskujemy miód z akacji i lipy, a na końcu
z wrzosu oraz spadziowy. Zdarza się również miód z nawłoci, łąkowy,
a czasem z gryki. Jeżeli chodzi o późne pożytki to pszczelarz ma dylemat, czy działania skierować jeszcze na pozyskiwanie miodu, czy zająć się leczeniem pszczół.

Warning: No images in specified directory. Please check the directoy!

Debug: specified directory - https://www.lodr.pl/images/stories/Przedsiebiorczosc/2016/pasieka-pod-lasem/pasieka_pod_lasem_2016_05.jpg

Wiosenny przegląd

Jaką rasę preferuje Pan w swojej hodowli?

R.K. Jestem zwolennikiem rasy krainka - to nasza rodzima pszczoła. Kupuję matki reproduktorki, najczęściej
z Kocierzowej, a od nich hoduję matki produkcyjne. Wcześniej posiadałem krainkę linia singerka. Pszczoły te były wyjątkowo pracowite, wylatywały na pożytki już przy temperaturze 8oC (inne robią to przy temp. 10-12oC) i późno wracały do ula. Podejrzewałem, że rabowały słabe rodziny
i mogły przynosić choroby. Dodatkowo ich wadą była duża agresywność
i dlatego z nich zrezygnowałem.

Jaką macie wydajność w pasiece?

R.K. Średnia roczna produkcja to ponad 30 kg miodu z ula, ale zdarzają się lata, że jest nawet do 40 kg.
W latach siedemdziesiątych, kiedy nie było jeszcze warrozy, a pszczoły mogły korzystać z dużej ilości pożytków, roczna wydajność z ula w pasiece ojca była na poziomie 15 kg miodu. Wtedy wydawało nam się, że jest to dużo. Teraz wiem, że gdybym miał wówczas tę wiedzę i doświadczenie w hodowli pszczół, które obecnie posiadam, to mogło to być nawet 70-80 kg.

Rozumiemy, że warroza jest dużym problemem dla pszczelarzy. Jak sobie z nią radzicie?

R.K. Warrozę w Polsce wykryto
w latach osiemdziesiątych. Roztocze Varroa destruktor jest największym zagrożeniem dla pszczół, ponieważ powoduje straty na poziomie 20-30% w produkcji miodu. Cały czas walczymy z tym pasożytem, ale nie środkami chemicznymi (lekami) lecz w sposób naturalny. Późną wiosną i latem do każdego ula poddajemy pszczołom puste ramko pracy, w którym one robią zabudowę trutową, gdzie wylęgają się trutnie. Jest to dobry sposób, ponieważ warroza bardziej rozwija się na czerwiu trutowym. Wiosenne stosowanie leków mija się z celem, ponieważ roztocze jest zasklepione
w komórkach i żadne środki chemiczne nie działają, a jedynie osłabiają rodzinę. Dodatkowo staram się wzmacniać osłabione po zimie pszczoły dokarmiając je pyłkiem kwiatowym. Odymianie pszczół stosuję jesienią. Mimo systematycznej walki z tą chorobą nie da się jej do końca zniszczyć. Można tylko zmniejszyć ilość pasożyta, aby nie był on w stanie zagrozić pszczołom, a produkcja miodu była nadal na wysokim poziomie. W moim gospodarstwie pszczelarskim zwalczanie warrozy jest na poziomie 90%.

Ciekawi nas jak długo żyją pszczoły?

R.K. Na długość życia pszczoły wpływa kilka czynników. Najważniejsza jest pełniona rola oraz pora roku, na którą przypadły narodziny. Wiosenne i letnie pszczoły żyją przeciętnie 36-40 dni. Te z jesieni mogą żyć 6-9 miesięcy. Matka pszczela żyje o wiele dłużej, nawet 5 lat, ale w praktyce wymienia się ją już po 2-3 latach. Natomiast trutnie żyją około trzech miesięcy.

Jaki jest podział ról w rodzinie pszczelej?

R.K. Rodzina pszczela to superorganizm. W każdym ulu znajduje się: królowa matka (która jest jedyną pszczołą w rodzinie zdolną do reprodukcji i znosi w okresie czerwiec-lipiec najwięcej, bo aż do 3 tys. jajeczek), 30-60 tys. robotnic i do
2 tys. trutni. Młode pszczoły do trzech dni po urodzeniu są sprzątaczkami. Starsze pszczoły to robotnice ulowe, a gdy skończą około 20 dni to stają się robotnicami polowymi (jest to najcięższa praca, polegająca na zbieraniu propolisu, nektaru, pyłku
i noszeniu wody).

Czy ma pan problem z rojeniem pszczół?

R.K. Jest to naturalny proces, pszczoły się w ten sposób rozmnażają. Rojenie pszczół to nic innego jak podział rodziny pszczelej. Wychodzi kolejny rój, który podtrzymuje gatunek. Walczy się oczywiście z rojeniem, bo każda wyrojona rodzina nie przynosi już miodu w danym roku. Przyczyną rojenia jest dobrobyt panujący w ulu, gdy wszystkiego jest w nadmiarze. Wyprzedzam ten proces robiąc odkłady dwu-trzyramkowe z czerwiem krytym. Są również matki pszczele nierojliwe i spokojne. Staram się ograniczać rojliwość, ale nie da się do końca zapanować nad przyrodą.

Z jakimi jeszcze problemami się borykacie?

R.K. Powszechnie panuje opinia, że rolnicy wielkoobszarowi stosując opryski przyczyniają się do zatrucia pszczół. Jest to krzywdzące, ponieważ oni posiadając wiedzę i doświadczenie starają się je oszczędzać. Tak naprawdę wielkim zagrożeniem dla owadów zapylających są niektórzy działkowicze. Pryskając na mszyce drzewka, krzewy i kwiaty w nieodpowiednim czasie, potrafią bezmyślnie zniszczyć nawet całe rodziny.

Pani Ewo, jaka jest pani rola w gospodarstwie?

Ewa Kalarus: Ze względu na to, że jestem uczulona na jad pszczeli nie mogę uczestniczyć w bezpośrednich pracach przy ulach. Wspólnie
z mężem wirujemy i rozlewamy miód oraz produkujemy świece i figurki woskowe. Natomiast sama zajmuję się nalewaniem miodu, pakowaniem, zdobieniem, szykowaniem słoików, naklejaniem etykiet i oczywiście całym ogrodem, który służy nie tylko nam, ale przede wszystkim naszym pszczołom, ponieważ nasadzenia robię pod ich potrzeby.

O jakie miody klienci najczęściej pytają?

E.K. To zależy od klientów. Jedni kupują tylko rzepakowy, który pomaga na serce i układ krążenia oraz w stanach zapalnych górnych dróg oddechowych i na wątrobę. Obniża również ciśnienie krwi i przeciwdziała miażdżycy. Inni pytają o akacjowy, który ma szczególne znaczenie przy kłopotach żołądkowych, posiada właściwości moczopędne i wpływa na dobrą perystaltykę jelit. Miody wielokwiatowe mają też swoich zwolenników, ponieważ pomagają
w przewlekłych stanach zapalnych gardła, przy przeziębieniach, gorączce i chorobach serca oraz łagodzą objawy wiosennych alergii. Miód lipowy wzmacnia organizm, ma właściwości uspokajające, nasenne, napotne, przeciwgorączkowe, przeciwkaszlowe
i wykrztuśne. Są osoby, które preferują miód gryczany o specyficznym ostrym smaku. Jest on polecany
w stanach wyczerpania nerwowego, ponieważ zawiera magnez. Dodatkowo działa odtruwająco i uodparniająco. Jest korzystny przy schorzeniach układu krążenia na tle miażdżycowym i nadciśnieniu. Trudno pozyskiwany miód wrzosowy stosuje się przy chorobach pęcherza moczowego, nerek i prostaty. Leczy zapalenie gardła i błonę śluzową jamy ustnej. Zalecany jest także w kamicy nerkowej oraz zapaleniu jelit. Najcenniejszy miód spadziowy stosowany jest przy anemii i zaburzeniach przemiany materii. Posiada właściwości przeciwnowotworowe oraz jest pomocny przy astmie i kamicy nerkowej. Niezdecydowanych częstujemy, żeby spróbowali i kierowali się smakiem. Ja akurat preferuję miody ciemne. Zdarzają się klienci, którym mieszamy różne gatunki naszych miodów.

Czy sprzedajecie tylko miody?

E.K. Aby pasieka była opłacalna, to trzeba maksymalnie wykorzystać wszystkie możliwości. Można powiedzieć, że „doimy nasze pszczoły ile się da”. Oprócz miodu, który jest głównym naszym produktem, oferujemy pierzgę, propolis, pyłek, wosk, pyłek z miodem, a także woskowe figurki, świeczki i świece do uszu. W okresie letnim produkujemy miód selekcyjny, bo jest na niego coraz większy popyt.

Warning: No images in specified directory. Please check the directoy!

Debug: specified directory - https://www.lodr.pl/images/stories/Przedsiebiorczosc/2016/pasieka-pod-lasem/pasieka_pod_lasem_2016_03.jpg

Gospodarze prezentują zabytkowe ule

Jak długo miód można przechowywać i w jakich warunkach?

E.K. Miód powinien być przechowywany w ciemnym i suchym miejscu w temperaturze poniżej 18oC, a jeżeli dłużej, nawet do 2-3 lat, to temperatura nie powinna być wyższa niż 8oC. Przy systematycznym korzystaniu, słoik z miodem może stać w temperaturze pokojowej, ale nie na słońcu.

Jak się promujecie?

R.K. Uczestniczymy w różnego rodzaju imprezach, jednocześnie biorąc udział w organizowanych konkursach. I tak, w 2012 r. zajęliśmy II miejsce
w konkursie na Najciekawszą autopromocję podczas II Lubuskich Plonów Jesieni i II miejsce na Najpiękniejsze stoisko wystawy podczas Krzeszyckiej Jesieni, a w 2013 roku
I miejsce. Także w tym samym roku na Targach Jesień w Gliśnie zwyciężyliśmy w konkursie na Najciekawsze stoisko rękodzieła ludowego. Należymy do Stowarzyszenia Rękodzielników, dlatego jesteśmy zapraszani na jarmarki świąteczne, m.in. w 2008 r.
w Świebodzinie na Polsko-Niemieckim Jarmarku Świątecznym otrzymaliśmy II miejsce za najładniejsze stoisko rękodzieła artystycznego,
a w 2009 nasze stoisko na Jarmarku Magdaleńskim w Pszczewie okazało się najpiękniejsze. Uczestnicząc
w tych imprezach jednocześnie promujemy i sprzedajemy nasz miód
i inne produkty pszczele.

E.K. Chciałabym dodać, że w 2013 roku podczas Lubuskich Plonów Jesieni nasze miody zajęły II miejsce. Mogę się pochwalić, że już od kilku lat przyrządzam nalewki z owoców
z mojego ogrodu, które w 2014
i 2015 roku w Zielonej Górze zdobyły I miejsce. Myślę, że promocja jest skuteczna, ponieważ nie mamy już miodu na sprzedaż.

Widzimy, że macie dyplomy nie tylko za uczestnictwo w konkursach, ale także podziękowania.

R.K. Jesteśmy otwarci na potrzeby innych. Wspieraliśmy finansowo
i rzeczowo uczniów Zespołu Kształcenia Specjalistycznego w Gorzowie Wlkp. Nasze produkty znalazły się w lubuskim koszu regionalnym na warszawskim kiermaszu zorganizowanym przez Stowarzyszenie Małżonek Szefów Misji Dyplomatycznych,
a zebrane fundusze zostały przekazane polskim instytucjom i organizacjom w potrzebie. Ekspozycja naszych produktów regionalnych uświetniła Międzynarodowe Targi Agroturystyczne w Złotowie. Działam także społecznie w Kole Pszczelarzy w Gorzowie Wlkp., którego jestem sekretarzem.

My również mieliśmy okazję przekonać się o Waszej gościnności
i życzliwości, kiedy to udostępniliście swoje gospodarstwo czterdziestoosobowej grupie rolników podczas wyjazdu studyjnego i poświęciliście czas przekazując im swoją wiedzę oraz doświadczenie w ciekawy i przystępny sposób.

Warning: No images in specified directory. Please check the directoy!

Debug: specified directory - https://www.lodr.pl/images/stories/Przedsiebiorczosc/2016/pasieka-pod-lasem/pasieka_pod_lasem_2016_04.jpg

Puchary i nagrody

Jakie macie plany na przyszłość?

R.K. W planach mamy zwiększenie produkcji, ponieważ wymuszają to na nas nasi klienci. Mimo, że w zeszłym roku mieliśmy dużo miodu, zwłaszcza rzepakowego i spadziowego, to jak wspomniała już Ewa teraz nie mamy nic i z niecierpliwością czekamy na pierwsze wiosenne zbiory. Chcemy wprowadzić do sprzedaży miód
z pierzgą o lekko kwaskowym smaku i samą pierzgę. Ze względu na duże zainteresowanie świecami do spalania, chcemy zwiększyć ich produkcję.

Czy dzieci wiążą przyszłość z waszym gospodarstwem?

E.K. Mamy trzech synów, którzy
z nami nie mieszkają, ale w miarę swoich możliwości chętnie pomagają. Cieszy nas, że dopytują się, czy są potrzebni. Najstarszy Marcin,
z zawodu jest stolarzem, mieszka
w Gorzowie Wlkp. i dzięki temu mamy bliski kontakt z wnuczkami: Wiktorią i Hanią. Średni syn - Krzysztof skończył ochronę środowiska i na stałe mieszka w Poznaniu. Pracuje w firmie zajmującej się organizowaniem i pilotowaniem wycieczek rowerowych. W martwym sezonie turystycznym pomieszkuje u nas
i wówczas pomaga nam w pasiece
i innych pracach. Wojciech - najmłodszy syn, z wykształcenia biotechnolog, również mieszka w Poznaniu. Mamy nadzieję, że któryś z nich przejmie po nas schedę.

Dziękujemy za miłą rozmowę, pyszne ciasto domowe i życzymy realizacji planów

Warning: No images in specified directory. Please check the directoy!

Debug: specified directory - https://www.lodr.pl/images/stories/Przedsiebiorczosc/2016/pasieka-pod-lasem/pasieka_pod_lasem_2016_00.jpg

Promocyjny zestaw miodów

Warning: No images in specified directory. Please check the directoy!

Debug: specified directory - https://www.lodr.pl/images/stories/Przedsiebiorczosc/2016/pasieka-pod-lasem/pasieka_pod_lasem_2016_01.jpg

Figurki z wosku pszczelego

Warning: No images in specified directory. Please check the directoy!

Debug: specified directory - https://www.lodr.pl/images/stories/Przedsiebiorczosc/2016/pasieka-pod-lasem/pasieka_pod_lasem_2016_06.jpg

Roman Kalarus na majowych targach w Gliśnie


Opublikowano w Lubuskich Aktualnościach Rolniczych 5/2016


 

lodr

 

 

 

Tekst i foto:

Urszula Wilczyńska

Danuta Dreczkowska

Wiesława Matyka

LODR Oddział Lubniewice